Bez kategorii

Małe reaktory jądrowe wracają do gry. Chiny odpalają SMR jako pierwsze, USA gonią w atomowym wyścigu

a
admin8520
Małe reaktory jądrowe wracają do gry. Chiny odpalają SMR jako pierwsze, USA gonią w atomowym wyścigu

Nowa fala atomu: dlaczego SMR wracają do łask

Małe reaktory jądrowe SMR (small modular reactors) wracają do centrum debaty energetycznej, bo rośnie globalne zapotrzebowanie na tanią, stabilną i niskoemisyjną energię – napędzane przez AI, elektromobilność i odchodzenie od węgla. W 2025 r. produkcja energii jądrowej na świecie pobiła historyczny rekord, a prognozy mówią o dalszym wzroście, w którym coraz większą rolę mają odgrywać właśnie reaktory nowej generacji.

SMR‑y są projektowane jako mniejsze, seryjnie produkowane moduły, które można budować szybciej i taniej niż klasyczne elektrownie jądrowe, a przy tym łatwiej dostosować do potrzeb sieci, przemysłu czy dużych odbiorców, takich jak centra danych. Dla rządów i inwestorów to atrakcyjna odpowiedź na jednoczesną presję: ograniczania emisji CO₂, wzmacniania bezpieczeństwa energetycznego i zapewnienia stabilnego zasilania dla gospodarki cyfrowej.


Chiny: pierwszy komercyjny SMR na świecie

Chiny jako pierwsze wprowadzają komercyjny lądowy SMR do regularnej pracy – chodzi o reaktor Linglong One (ACP100) budowany w elektrowni Changjiang na wyspie Hainan. Został on zatwierdzony przez MAEA już w 2016 r., a uruchomienie komercyjne zaplanowano na pierwszą połowę 2026 r., po serii testów „zimnego” i „gorącego” rozruchu.

Linglong One ma moc rzędu 100 MWe i jest projektowany z myślą o zasilaniu obszarów o słabszej infrastrukturze sieciowej – wysp, regionów oddalonych oraz zakładów przemysłowych, które potrzebują stabilnego źródła energii i ciepła. Chiński koncern CNNC wprost łączy ten projekt z szerszą strategią eksportową w ramach Inicjatywy Pasa i Szlaku – SMR‑y mają trafić m.in. do Indonezji, Tajlandii, Malezji czy Arabii Saudyjskiej jako „pakiet” energetyczno‑infrastrukturalny.

Chińska przewaga polega nie tylko na technologii, lecz także na tempie działania: w momencie gdy Linglong One rusza komercyjnie, USA wciąż nie mają żadnego działającego SMR‑a na lądzie, mimo lat zapowiedzi. To realnie przekłada się na wpływy w krajach rozwijających się, które szukają partnera do wieloletnich projektów energetycznych.


USA: polityczny „dopalacz” i wyścig z czasem

W Stanach Zjednoczonych sytuacja jest bardziej skomplikowana: kraj ma dużą bazę istniejących elektrowni jądrowych, ale projekty SMR od lat zmagają się z opóźnieniami, rosnącymi kosztami i skomplikowanym procesem regulacyjnym. Pierwszy projekt SMR, który uzyskał certyfikat amerykańskiego regulatora (NuScale), napotkał na problemy finansowe i inwestycyjne, co opóźniło budowę pilotażowej elektrowni.

Administracja Donalda Trumpa próbuje ten trend odwrócić, traktując energetykę jądrową – w tym SMR‑y – jako element strategii bezpieczeństwa energetycznego i rywalizacji z Chinami. W 2025 r. wydano pakiet rozporządzeń prezydenckich, który zakłada m.in. potrojenie amerykańskich mocy jądrowych do 2050 r., przyspieszenie licencjonowania nowych reaktorów do 18 miesięcy oraz uruchomienie programów pilotażowych dla kilkunastu konstrukcji reaktorów nowej generacji.

USA stawiają również na powiązanie SMR‑ów z rosnącym zapotrzebowaniem na energię ze strony centrów danych i infrastruktury AI – duże firmy technologiczne zaczynają rozważać długoterminowe kontrakty na dostawy energii z atomu. Dla inwestorów to sygnał, że sektor SMR może stać się jednym z kluczowych elementów „klimat‑techu”, powiązanym bezpośrednio z cyfryzacją gospodarki.


Co wyróżnia SMR‑y: ekonomia, bezpieczeństwo, elastyczność

Małe reaktory modularne mają kilka kluczowych cech, które odróżniają je od klasycznych bloków jądrowych o mocy 1000+ MWe:

  • Modułowość i seryjna produkcja – reaktory projektowane są tak, by można je budować w fabryce i dowozić na miejsce, co skraca czas realizacji i potencjalnie obniża koszty.
  • Mniejsza moc jednostkowa – łatwiej dopasować je do lokalnej sieci, mniejszych gospodarek lub pojedynczych odbiorców (przemysł, miasta, kopalnie, centra danych).
  • Nowe standardy bezpieczeństwa – wiele projektów wykorzystuje pasywne systemy chłodzenia i „wbudowane” zabezpieczenia, które mają ograniczyć ryzyko awarii wymagających ingerencji człowieka.

Rynek SMR szacowany jest na kilka miliardów dolarów wartości w perspektywie do 2030–2031 r., przy czym analitycy podkreślają, że powodzenie będzie zależeć od realnej możliwości powtarzalnej, taniej budowy, a nie samych obietnic technologicznych. Dla krajów, które mają niestabilne sieci lub duże potrzeby odbudowy miksu energetycznego, SMR‑y mogą stać się alternatywą dla węgla i gazu – zwłaszcza przy rosnących cenach emisji CO₂.


Co ten wyścig oznacza dla świata – i dla Polski

Wyścig USA–Chiny o SMR nie jest tylko technologicznym konkursem, ale bitwą o wpływy w globalnej infrastrukturze energetycznej na dekady. Kraj, który jako pierwszy zbuduje referencyjną flotę działających SMR‑ów i pokaże realne koszty, będzie w uprzywilejowanej pozycji przy negocjowaniu kontraktów z państwami rozwijającymi się – od finansowania po dostawy paliwa.

Dla Polski i regionu CEE ma to kilka potencjalnych skutków:

  • konkurencja technologii i dostawców (amerykańskich, chińskich, ewentualnie europejskich) może wpływać na ceny i warunki projektów jądrowych w Europie;
  • SMR‑y mogą stać się realną opcją dla przemysłu energochłonnego oraz miast średniej wielkości, jeśli regulacje i bezpieczeństwo zostaną dobrze ustandaryzowane;
  • rosnąca rola atomu w miksie energetycznym świata może pośrednio wpływać na ceny energii, koszty emisji CO₂ i konkurencyjność gospodarki UE.

Innymi słowy – to, czy w tym wyścigu szybciej pobiegną Pekin czy Waszyngton, może za kilka–kilkanaście lat przełożyć się na rachunki za prąd, koszt produkcji i bezpieczeństwo energetyczne również w Polsce.

Podziel się artykułem