Centra danych pod sztuczną inteligencję wykupują rekordowe ilości pamięci RAM i szybkich dysków SSD, zostawiając producentom laptopów, PC i smartfonów coraz mniej „tortu do podziału”. To już widać w cenach podzespołów dla zwykłych użytkowników – a według analityków ten trend potrwa co najmniej do 2027 roku.
Dlaczego AI tak mocno miesza na rynku pamięci
Budowa infrastruktury pod AI to dziś inwestycje liczone w dziesiątkach miliardów dolarów rocznie – każda nowa serwerownia z układami GPU potrzebuje ogromnych ilości pamięci DRAM, HBM i szybkich nośników flash.
IDC i inni analitycy szacują, że już w 2026 r. same centra danych oparte na AI mogą zużywać nawet ok. 70 proc. całej globalnej produkcji DRAM, zostawiając resztę rynku – PC, laptopy, smartfony, elektronika użytkowa – z coraz mniejszą pulą chipów do dyspozycji.
Po pandemicznym „dołku” popytu producenci pamięci ograniczyli inwestycje i moce, sprzedając DRAM i NAND często poniżej kosztów – kiedy boom na AI wystrzelił, magazyny były puste, a fabryki nie były gotowe na tak gwałtowne odbicie.
W efekcie mamy klasyczną mieszankę: zbyt mało mocy produkcyjnych, ogromny nowy klient (AI) z grubym portfelem i długimi kontraktami, a także „stare” rynki (PC, telefony), które muszą płacić więcej lub ciąć specyfikacje swoich urządzeń.
RAM i SSD: koniec ery śmiesznie taniej pamięci
Jeszcze kilka lat temu RAM był jednym z najtańszych elementów zestawu PC – dziś ceny modułów DDR5 w wielu krajach podwoiły się względem 2023 r., a w niektórych konfiguracjach zbliżają się nawet do potrojenia.
Sprzedawcy detaliczni zaczynają traktować pamięci podobnie jak karty graficzne: ceny są zmienne niemal z dnia na dzień, zależne od kontraktów i niedoborów, a nie od stabilnych cenników hurtowych.
Prognozy są mało optymistyczne – analizy przywoływane przez Tom’s Hardware i IDC mówią wręcz o „supercyklu” popytu na DRAM i NAND, który może utrzymać podwyższone ceny przez wiele lat, a nie tylko przez jeden sezon.
Jednocześnie rozwój nowych technologii, takich jak HBM i ultra‑zaawansowane 3D NAND, wypycha produkcję starszych, tańszych generacji – mniej chipów DDR4 i prostego NAND oznacza mniej tanich modułów i dysków dla przeciętnego użytkownika.
Co to oznacza dla laptopów, PC i smartfonów
Dla producentów sprzętu konsumenckiego wzrost cen pamięci jest szczególnie dotkliwy, bo DRAM i NAND to duża część kosztu materiałów w laptopie czy smartfonie.
IDC szacuje, że średnie ceny PC mogą w 2026 r. wzrosnąć nawet o 5–8 proc., głównie przez drożejącą pamięć i nośniki, a niekoniecznie przez same procesory.
Firmy mają do wyboru kilka strategii:
- utrzymać ceny, ale ciąć specyfikacje – mniej RAM i mniejsze SSD w tanich modelach,
- podnieść ceny detaliczne i zostawić podobne konfiguracje,
- przesunąć „fajne” konfiguracje (dużo RAM, duże SSD) wyłącznie do droższych serii „pro” lub gamingowych.
Efekt dla użytkownika końcowego jest prosty: za tę samą kwotę dostajemy mniej pamięci niż dwa–trzy lata temu, a rozbudowa sprzętu po zakupie (dokupienie RAM lub większego SSD) przestaje być tak tanim, oczywistym upgrade’em.
Jak długo potrwa „drogi” okres i czy jest nadzieja na poprawę
Kluczowe pytanie brzmi, ile czasu zajmie producentom rozbudowa mocy pod DRAM i NAND – liderzy branży przyznają, że to proces na co najmniej 2–3 lata od decyzji inwestycyjnej do realnej produkcji.
Szefowie dużych firm z sektora półprzewodników ostrzegają, że niedobory pamięci i presja cenowa mogą utrzymać się co najmniej do 2027 r., zanim nowe fabryki i linie produkcyjne w pełni zrównoważą popyt z centrów danych.
Dodatkową niewiadomą jest sama koniunktura na AI – część analityków straszy „bańką”, która może kiedyś pęknąć, co schłodziłoby inwestycje w serwery i dało oddech rynkowi konsumenckiemu.
Na razie jednak wszystko wskazuje na to, że branża zakłada raczej wieloletni „supercykl” popytu na pamięć pod AI niż szybkie załamanie, co oznacza, że era ekstremalnie taniego RAM‑u i SSD najprawdopodobniej się skończyła.
źródło: https://www.tomshardware.com