Technlogia

Apple pokazuje najtańszego MacBooka w historii. Nowy MacBook Neo za 599 dolarów celuje w Chromebooki

a
admin8520
Apple pokazuje najtańszego MacBooka w historii. Nowy MacBook Neo za 599 dolarów celuje w Chromebooki

Apple oficjalnie pokazało MacBooka Neo – najtańszego laptopa w historii firmy, startującego od 599 dolarów, a dla edukacji nawet od 499 dolarów. 13‑calowy notebook z układem A18 Pro z iPhone’a, 8 GB zunifikowanej pamięci i 256 GB SSD ma bezpośrednio uderzyć w Chromebooki i tanie laptopy z Windowsem, wprowadzając wiele osób do świata macOS za ułamek dotychczasowej ceny wejścia

Najtańszy MacBook w historii

MacBook Neo to pierwszy od ponad dekady naprawdę budżetowy Mac, który ma być realną alternatywą dla Chromebooków i tanich notebooków z Windowsem. Cena startuje od 599 dolarów w USA, a w ofercie edukacyjnej spada nawet do 499 dolarów, czyli o około połowę mniej niż dotychczasowy próg wejścia w świat MacBooków.

Apple wyraźnie przyznaje w materiałach marketingowych, że Neo jest projektowany z myślą o szkołach, studentach, małych firmach i osobach kupujących pierwszego Maca. To segment, w którym do tej pory dominowały tanie laptopy z ChromeOS i Windows, często wybierane wyłącznie z powodu ceny, a nie jakości wykonania.

Ekran 13 cali i kolorowa obudowa

Nowy laptop ma 13‑calowy wyświetlacz Liquid Retina o rozdzielczości 2408×1506 pikseli, jasności do 500 nitów i powłoce antyrefleksyjnej – parametrach bardzo zbliżonych do obecnego MacBooka Air. W odróżnieniu od MacBooków Pro, Neo nie ma notcha; Apple postawiło na bardziej „ipadowe”, równe ramki dookoła ekranu.

Największa wizualna zmiana to kolory. MacBook Neo jest dostępny w czterech wariantach: silver, indigo, blush i citrus, a odcień obudowy przechodzi także na klawiaturę oraz systemowe tapety. To powrót do odważniejszych kolorów na Macach, których brak użytkownicy wypominali Apple od lat.

A18 Pro z iPhone’a zamiast czipa z serii M

Zamiast układu z serii M, Apple zdecydowało się na zastosowanie procesora A18 Pro – tej samej klasy chipu, którą znamy z najnowszych iPhone’ów z wyższej półki. To ciekawe posunięcie: Neo jest pełnoprawnym MacBookiem z macOS, ale sprzętowo bliżej mu do „dużego iPhone’a z klawiaturą” niż do klasycznych Maców z serii M.

W praktyce oznacza to, że w typowych zadaniach – przeglądarka, pakiet biurowy, zdalne nauczanie, aplikacje do nauki i prosta edycja grafiki – wydajność powinna być bardzo komfortowa, a jednocześnie energooszczędna. Do tego mamy 8 GB zunifikowanej pamięci RAM w standardzie oraz 256 GB pamięci masowej, z opcją dopłaty 100 dolarów do wariantu 512 GB z Touch ID w klawiaturze.

Porty, bateria i parametry „z życia wzięte”

W obudowie znalazły się dwa porty USB‑C (jeden w standardzie USB‑C 2 do 480 Mb/s, drugi USB‑C 3 do 10 Gb/s) oraz klasyczne gniazdo słuchawkowe 3,5 mm. Neo nie ma złącza MagSafe – ładowanie odbywa się przez USB‑C, co może być zaletą dla szkół i biur, które i tak standardowo przechodzą na ładowarki USB‑C.

Apple deklaruje do 16 godzin pracy na baterii, wsparcie dla Wi‑Fi 6E i Bluetooth 6, kamerkę 1080p, podwójne mikrofony z funkcją beamformingu oraz głośniki boczne ze wsparciem dla Spatial Audio / Dolby Atmos. Całość zamknięta jest w aluminiowej obudowie o wadze około 1,22 kg (2,7 funta), czyli lżejszej niż wiele tanich laptopów z plastiku.

Dla kogo jest MacBook Neo – i co to oznacza dla rynku

Docelowo Neo ma wypełnić lukę pomiędzy iPadem z klawiaturą a klasycznymi MacBookami Air i Pro, jednocześnie podnosząc udział Apple w segmencie edukacyjnym. Analitycy szacują, że najtańszy Mac może dołożyć Apple kilka dziesiątych punktu procentowego do przychodów, ale ważniejszy jest efekt „złapania” całego pokolenia klientów na wczesnym etapie – w szkołach i na studiach.

Dla polskich użytkowników kluczowe będzie oczywiście to, jak Apple przeliczy cenę 599 dolarów na złotówki i jakie rabaty zaproponuje sektorowi edukacji. Jeśli jednak cena wejścia w Maca wyraźnie spadnie także na naszym rynku, Neo może stać się najciekawszą opcją dla osób, które do tej pory patrzyły na MacBooki wyłącznie „przez szybę”.

Źródło: www.cnbc.com

Podziel się artykułem